.:: II Podkowiańska Dycha czyli lekcja pokory ::.

II Podkowiańska Dycha czyli walka przez piekło :)

II Podkowiańska Dycha czyli walka przez piekło 🙂

Weekend, piękna pogoda, słoneczny dzień oraz majestatyczna Podkowa Leśna usłana drzewami. Coś jak miasto ogród, brzmi jak sielanka. Nic tylko leżeć do góry brzuchem… no nie!

Można było spróbować jazdy konno :)

Można było spróbować jazdy konno 🙂

Dokładnie w sobotę 24 maja miała tam miejsce II Podkowiańska Dycha czyli bieg na dystansie 10 kilometrów o bardzo (jak się potem okazało) urozmaiconym terenie. Muszę przyznać, że miasteczko biegowe miało naprawdę fajny urok. Pełno zieleni, staw i liczne atrakcje towarzyszące. Można było spróbować jazdy konno, popływać na specjalnych deskach czy chociażby pokręcić tyłeczkiem w rytmie zumby 😉 

Nie zabrakło także mojej uczelni AWF Warszawa, która fajnie prowadziła gry i zabawy ruchowe czy chociażby zorganizowała tor przeszkód, a wszystko to na świeżym powietrzu.

Chip z pomiarem czasu był śmieszny, pierwszy raz miałem taką rolkę :)

Chip z pomiarem czasu był śmieszny, pierwszy raz miałem taką rolkę 🙂

Pakiet startowy był bardzo fajny, zawierał pamiątkową koszulkę, izotonik, batonik białkowy (najlepszy batonik w moim życiu na mecie), zniżki do partnerów (New Balance), a także zwrotny chip z pomiarem czasu. Przyznam, że takiego jeszcze nie widziałem 😉

Ulubiony kolor dla motywacji i na szczęście

Ulubiony kolor dla motywacji i na szczęście

Zwarty, gotowy i naszykowany w ulubionym kolorze pomarańczowym na szczęście ruszyłem do Podkowy.

Miejsce w okolicy startu było zacienione co było dużą zaletą przy tej temperaturze

Miejsce w okolicy startu było zacienione co było dużą zaletą przy tej temperaturze

Tak jak wspominałem pełno zieleni dookoła, która dawała cień. Nie pomagało to o tyle fizycznie co psychicznie 😉 Pełno urokliwych miejsc do rozciągania i przyszykowania się do startu. Chętnie kiedyś tam wrócę na sesję zdjęciową.

Można byłoby powiedzieć "spoko, tylko kawałek nierównym terenem, pestka" nic bardziej mylnego ;)

Można byłoby powiedzieć „spoko, tylko kawałek nierównym terenem, pestka” nic bardziej mylnego 😉

Co do trasy… powiem wprost – nastawiałem się na życiówkę, ale tak naprawdę „wybrałem się z motyką na słońce” i dostałem porządną lekcję pokory…

Cieszę się, że wybrałem adekwatną nazwę bloga do tego co robię... :P

Cieszę się, że wybrałem adekwatną nazwę bloga do tego co robię… 😛

Po pierwsze nie wiem czemu wystrzeliłem jak kompletny wariat na starcie (nie bez powodu Freaky Runner 😉 ). Jak zobaczyłem tempo 3’01 to od razu przyhamowałem… Adrenalina potrafi zdziałać swoje…

Asaflt pół biedy, ale kiedy wybiegliśmy na otwarte słońce i ścieżki szutrowe, zaczęły się "schody"

Asaflt pół biedy, ale kiedy wybiegliśmy na otwarte słońce i ścieżki szutrowe, zaczęły się „schody”

Po drugie pogoda. Nie chce nic zwalać na warunki atmosferyczne, aczkolwiek naprawdę ciężko mi się biegło po 7-8 kilometrze. Miałem wrażenie, że zegarek zatrzymał się w miejscu. Wielki ukłon w stronę organizatora za dodatkowy punkt z wodą na 3,5km oraz drugi na 7km. Nie tyle można było zwilżyć usta wodą co po prostu oblać się salwą z kubeczków. Dziękuje także szanownej mieszkance Podkowy, która polała mnie szlaufem. Uratowała mi Pani życie 😉 !

Po trzecie wymagająca trasa. Przyznaję się wprost – nie doceniłem jej i to jest lekcja pokory, która mnie dużo nauczyła. Kiedy był asfalt to był asfalt, ale tam rządzą zupełnie inne zasady. W pewnym momencie zrobił się cross. Korzenie, nierówny teren, błotko, żwir i w pewnym momencie najcięższy fragment – piasek – wyobraźcie sobie, że biegacie po wydmach. Strasznie hamowało!

Końcówka to mój błąd, który kosztował wszystkie siły, ale może i dobrze

Końcówka to mój błąd, który kosztował wszystkie siły, ale może i dobrze

Po 8,76km (tego nie zapomnę) to był moment, gdzie już traciłem jakby świadomość. Klapki na oczy i szukałem rozpaczliwie mety. I teraz pewna rzecz, która mnie zgubiła. Pomyliłem fragment trasy i zacząłem finiszować za wcześnie. Fajne zdziwienie kiedy nagle myślisz, że jest meta a tu… kolejny zakręt (taka sytuacja!). Miałem dwa wyjścia, albo odpuścić… albo już utrzymać to tempo i paść na mecie. Biegnąc zygzakiem jak pijany zając ostatecznie udało mi się wlecieć na metę.

Po zimowym obozie AWF-u zaprzyjaźniliśmy się w końcu z "glebą" :)

Po zimowym obozie AWF-u zaprzyjaźniliśmy się w końcu z „glebą” 🙂

Niewiele pamiętam z mety… nie kojarzyłem nawet, który byłem. Jedyne co zakodowałem to wynik 37 z kawałkiem… no dobra bez życiówki trudno… nie zawsze się wygrywa. A może…?

Dochodziłem do siebie chyba z 30 minut. Miałem powtórkę z Biegu Powstania Warszawskiego i WeRunPrague. Totalnie mnie ścięło… Słyszałem bicie serca jakby chciało wyskoczyć, mięśnie jak z waty i błędnik świruje. Ok… Dałem z siebie 120% wreszcie bez świeżości na mecie…

Dzięki Tobie szybciej doszedłem do siebie :)

Dzięki Tobie szybciej doszedłem do siebie 🙂

Tutaj wielkie podziękowania dla Natalii… nie wszystko pamiętam, ale cukierka od ciebie nigdy nie zapomnę 😉 Dziękuje także Kubie za wsparcie oraz mojemu tacie, który mnie ciągnął do ławki 😀

I teraz mała ciekawostka, wiecie po czym poznać prawdziwego przyjaciela? Po tym, że cię przytuli nawet jeśli jesteś mokry jak pies i przybije piątkę pomimo ubrudzonej ręki w ziemi.

Warto "umierać" dla takich chwil

Warto „umierać” dla takich chwil

Ostatecznie udało się zająć 3 miejsce OPEN i 3 w kategorii wiekowej. Fajnie, że się udało, natomiast ten numer był okupiony cierpieniem… 😉

Będę trenował na przyszły rok, do zobaczenia i gratulacje dla zwycięzców!

Będę trenował na przyszły rok, do zobaczenia i gratulacje dla zwycięzców!

Dobry trening i lekcja pokory, aby nigdy nie być zbyt pewnym siebie, bo to może się źle skończyć. Dużo nauczyłem się trzymając czołówki, parę fajnych wskazówek jak radzić sobie w taki upał. Na pewno wykorzystam tą wiedzę w przyszłych startach. Ale póki co… chyba otworzę wino, a co! Nie samym bieganiem człowiek żyje hmm? 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s